Aktualności

Jak zostać BOHATEREM?

25.02.2013 Superman

 

Uratować kogoś z płonącego budynku? Ale można się poparzyć…

Wyciągnąć kogoś z lodowatej wody? Ale można się przeziębić…

Złapać złodzieja, który okradł staruszkę? Ale można się zmęczyć albo stracić zęby…

Oddać szpik kostny?  Ale… ale… ale … ?  No właśnie nie ma żadnego „ALE”!

 

Nic nie ryzykujesz, a wręcz przeciwnie - zyskujesz:

- miano bohatera

- dozgonną wdzięczność za uratowanie czyjegoś życia

- dokładne badania stanu zdrowia oraz bezpłatne badania okresowe przez wiele miesięcy po oddaniu szpiku

-odznakę Dawcy Szpiku którą z dumą możesz nosić na piersi

 

Ja już zostałem bohaterem! Oddałem szpik kostny 12.09.2012, a TY?

 

Wiedziałem, że rok 2012 będzie dla mnie wyjątkowy - nie dlatego, że miał się wydarzyć koniec świata - w końcu 30 urodziny to nie byle co. Nie sądziłem jednak, że największym prezentem, jaki dostanę z tej okazji to (o ironio!) będzie DAR, jaki JA będę mógł ofiarować.

Zdjęcie dawcyKiedy w marcu zadzwonił telefon byłem trochę zmieszany, słysząc pytanie, które padło. No ale szybko i bez wahania odpowiedziałem „TAK - chcę oddać szpik”. Przecież, kiedy 6 lat temu zgłaszałem się  jako potencjalny dawca, zdawałem sobie sprawę, że kiedyś może zadzwonić telefon. (I TY zanim się zgłosisz jako dawca, dobrze przemyśl tę decyzję, bo i do Ciebie może któregoś dnia zadzwonić telefon, a od Twojej odpowiedzi będzie zależało czyjeś życie!)

Upłynęło ok. 6 miesięcy do momentu, kiedy pobrano szpik ode mnie. Opowiem za chwilę, jak to wyglądało. W ciągu tych 6 miesięcy kilka razy byłem badany, a na miesiąc przed oddaniem zrobiono mi  miedzy innymi EKG, RTG (swoją drogą nawet przed pójściem do wojska nie badano mnie tak dokładnie). Wiele razy od lekarzy usłyszałem informację,  że w każdej chwili mogę się wycofać bez żadnych konsekwencji dla mnie - niestety dla dawcy moja rezygnacja byłaby sytuacją bez wyjścia. Dostałem również numer telefonu Pani doktor, do której mogłem dzwonić, gdybym miał jakiekolwiek - nawet te najdziwniejsze - pytania dotyczące pobrania szpiku. Oczywiście skorzystałem z tego numeru nawet kilkukrotnie,  by rozwiać obawy moich bliskich dotyczące ryzyka dla mojego zdrowia. Za każdym razem dostawałem zrozumiałe i wyczerpujące wyjaśnienia.

Kilka tygodni przed wyznaczonym terminem pobrania szpiku otrzymałem zestaw witamin, który miał wzmocnić mój organizm.

Na 4 dni przed pobraniem zacząłem przyjmować 2 razy dziennie specjalne zastrzyki, które miały zmobilizować moje komórki macierzyste. Pierwsze 2 dni zastrzyki podawane były w RCKiK, a kolejne 2 dni (na własną prośbę) robiłem sam w domu. Oczywiście zostałem nauczony, jak to robić.  Dodam tylko, że jestem cukiernikiem i z kłuciem nie mam nic wspólnego - no chyba że liczy się nadziewanie pączków.

 

NO I WKOŃCU NADSZEDŁ TEN DZIEŃ

 

Separator - pobieranie krwiotwórczych komórek macierzystychZ względów  technicznych pobranie odbyło się w Wrocławiu. Zarówno koszt podróży, jak i noclegu pokrywało RCKiK. Po przyjściu na salę, gdzie miała się odbyć separacja komórek macierzystych z krwi obwodowej pokazano mi urządzenie, które miało tego dokonać (tzw. separator), wyjaśniono zasady działania i opowiedziano, jak będzie wyglądał cały zabieg. Położyłem się na wygodnym fotelu, podłączono mnie do separatora: igła z wężykiem w lewej ręce,  z której krew była pobierana i podobny zestaw w prawej ręce na powrót krwi po przejściu przez separator. Okryto mnie kocem i przez 4 godziny mogłem poczuć się jak „grecki bóg”. Ja  sobie leżałem,  a bardzo miłe panie pielęgniarki spełniały moje zachcianki: podrapały po nosie, nakarmiły, napoiły i zabawiały konwersacją. I tu pojawił się strach - no bo, co powie moja narzeczona, kiedy się dowie, że jadłem z ręki obcym kobietom?


No, ale czego się nie robi dla ratowania życia. Cztery godziny minęły bardzo szybko, ponownie mnie przebadano i mogłem wracać do domu. Ponieważ z Wrocławia do Poznania jest kawałek męczącej drogi, polecono mi pozostanie na jeszcze jedną noc we Wrocławiu. Kolejnego dnia rano zjawiłem się u lekarza prowadzącego, który zapytał mnie o samopoczucie, wręczył wypis ze szpitala oraz wielką torbę słodyczy wraz z podziękowaniami za oddanie szpiku.

Pobrane krwiotwórcze komórki macierzyste

Ale to nie koniec historii. Dwa tygodnie po pobraniu byłem na badaniach kontrolnych. Kolejne są po 3, 6 i 12 miesiącach. Jak  się czułem po pobraniu? Myślę, że to będzie najlepszą odpowiedzią: miesiąc później przebiegłem i ukończyłem swój pierwszy w życiu maraton w Poznaniu.

Od pierwszego telefonu z RCKiK przez cały czas podczas kontaktu z Ośrodkiem Dawców spotykałem się z uśmiechem i ogromną życzliwością osób, zajmujących się dawcami szpiku. Można naprawdę poczuć się jak ktoś bardzo wyjątkowy.

Ale jeśli nadal masz jakieś obawy czy się zgłosić to śmiało dzwoń do Ośrodka Dawców Szpiku. 

Tomasz Zasada

 


Partnerzy